Wieczor dnia poprzedzajacego wyjazd byl ciezki, naprawde. Pewnie to byla najciezsza czesc zwiazana z calym wyjazdem. Dobrze miec to za soba. Nikomu tego nie polecam.
Dzien wylotu (15.V.2007)
Rodzice mnie odwiezli na lotnisko TEGEL w Berlinie, zabralismy tez moja kolezanke, Marte Klorek. Dojechalismy bardzo szybko, sam nie wiem kiedy cala ta trasa zleciala. Pozegnalem rodzicow, bylo latwiej niz sadzilem, w sumie to dobrze. Samolot mielismy z bramy numer 7. Tam bylo juz troche osob, niektore tez z naszej szkoly. Poznalismy sie i czekalismy na odprawe. Powstal smieszny problem, poniewaz okazalo sie, ze nie mamy rezerwacji. Bylo we mnie wiecej zdziwienia niz paniki... cholera, w ogole we mnie paniki nie bylo, az sam sie sobie dziwie. Zebralem wszystkie bilety i poszlismy do stoiska naszego przewoznika - Olympic Airlines. Wszystko sie wyjasnilo, sam do konca nie wiem na czym polegal problem.
Suma sumarum, nasz przelot przesuneli o 1,5 godziny z powodu strajkow, ktore wynikly na lotnisku w Atenach.
Start samolotu. Bylem podniecony. Wystartowalismy i... lekko wbilo w siedzenie, a mozg jakby chcial przejsc w dolna czesc mojego mozgu. Swietne uczucie, naprawde. Polecam loty samolotem. Po starcie wszystkie budynki zaczely sie robic strasznie male (logiczne, prawda? ;)). Wszystko wygladalo jak taka piekna, nienaruszona i doskonala makieta. Swietny widok. Jeszcze lepiej bylo w niebie, gdy chmury nas otaczaly. Nie bez powodu Klakier (kolega) powiedzial, ze chcialby tu zamieszkac. Tez bym zamieszkal jakby byl internet. Potem nas nakarmili... i ladowanie w Atenach. Ciekawie bylo, ale w ogole nie trzeslo.
Lotnisko w Atenach bylo o wiele ladniejsze i chyba wieksze niz Tegel. Godzina minela, moze 1,5 i mielismy odlot do Heraklionu/Iraklionu (roznie to nazywaja). Mniejsze juz bylo podniecenie, aczkolwiek ta Grecka Makieta wyglada o wiele ladniej niz Makieta Niemiecka. Pewnie z powodu gor. Rewelacja, szkoda, ze nie mialem aparatu. Lot moze 45min trwal, a poczestowali nas cynamonowymi ciasteczkami ;)
Lotnisko w Iraklionie bylo przytulne. Male, czyste, nie bylo zatloczone. Przyjemnie. Odebral nas mlody pracownik hotelu Porto Elounda. Zapakowali nas w 2 vany (FORD), no i pojechalismy do miejscowosci gdzie mielismy pracowac. Jakies 60 kilometrow, po drodze poznalismy naszego Managera. Nie pamietam jak sie nazywa, wiec jak go szukam, pytam sie o Pana w Wasach ;)
Przyjechalismy, bylo juz ciemno. Zakwaterowali nas w hotelu Porto Elounda, bo STAFF HOUSE jest jeszcze w remoncie. Wjezdzajac do hotelu szczeki nam opadly. Hotel zajebisty, jak z obrazka. I do tego tam mieszkamy. Pokoj, czy tam apartament za ktory sie placi 200-300 euro za noc jest poki co nasz, za FREE. Zjedlismy i poszlismy spac...
Dzien Drugi (16.V.2007)
Wstalem i skreslilem kolejny dzien. Naprawde milo jest sie obudzic w 5 gwiazdkowym hotelu ;) Poszlismy na spotkanie z Panem z Wasami. Poprzydzielal nas. Dostalem robote jako kelner w glownej restauracji (Deck) hotelu Elounda Mare. Jest to hotel dla ludzi, ktorzy maja duzo kasy i sa starzy. Moze lepsze napiwki wpadna? ;) Potem poszlismy na plaze, kamienista... ktora jest dosc daleko. Wieczorem wypilismy troche piwka, pogadalismy w ogrodzie i porozchodzilismy sie. Zadzwonili do mnie rodzice: uspokoilem ich, ze jest wszystko w porzadku. Poprosilem aby wykonali telefon do Kasi, by ja tez uspokoic i wyjasnic, ze nie mam jak aktualnie dzwonic.
ZzZzZzZz...
Dzien trzeci (17.V.2007)
Kolejny dzien na kalendarzu skreslony ;) Poszlismy po uniformy, zjedlismy. Nic szczegolnego sie nie dzialo. Za 2,5h ide do roboty. Zobaczymy co bedzie. Musze spadac powoli... czesc ;)
_____
Traktuja mnie tu dobrze, wiec jezeli ktos sie martwi to niepotrzebnie. Miejsce piekne, jest naprawde w porzadku.
Zdjec na razie nie mam, bo nie mam swojego internetu, a do cafe raczej nie moge przyjsc z laptopem.
Aby zalatwic sobie internet (tutejszy odpowiednik BLueconnecta to "3G", cos takiego) musze jechac do Agios Nikolaos, czy jakos tak. Lecz to dopiero jak jakiegos offa dostane.
Marek, nie ma sprawy, mozecie wpadac. Na razie nie jestem w stanie Ci powiedziec jak dokladnie internet wyglada. Zaraz poszukam czegos o "3G", sam tez mozesz poszukac. Popytam te o hotspoty, bo nie mialem okazji tego zrobic (albo ludzie nie wiedzieli). Cafe to 3,60E za godzine wiec dosc kiepsko. Bede staral sie byc w kontakcie.
Kasiu, nie martw sie i baw sie tam dobrze ;) Czas leci szybko, przynajmniej tutaj. Niech Tobie tez doda troche gazu! Kocham Cie ;)
Dzieki za pozdrowienia, chlopaki...a Ty bracie, sam masz isc do pracy, wiec nie licz na duzo, jezeli w ogole cos dostaniesz :P
Moj grecki numer to +306943462311, tego z Orange nadal uzywam... tzn czasem karte wkladam.
To na tyle, trzymajcie sie.
czwartek, 17 maja 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
5 komentarzy:
Hm. Ja Bym To Nazwala DLUGIMI WAKACJAMI a nie Wyjazdem Do Pracy :P Dzisiaj First Day Masz -> Oby Ci Tam W Dupsko Dali :D Po To Tam Pojechales, No Nie? ;P
// ;*
przywiez mi troche piasku, hej
Drif. Piasek? A ladnej Opalonej Nie Chcesz? :P
ok to w takim razie bierzemy sie z Tomkiem za rezerwacje. Zapytaj moze kogos z guests lub ze staff jaki jest przecietny koszt godziny w kafejce internetowej gdzies tam w okolicy [=
pewnie wpadniemy do Ciebie gdzies pod koniec czerwca lub w pierwszych dniach lipca. A do tego czasu - hang on and have fun!
btw Coin - www.blizzard.com
StarCraft 2 oficjalnie ogłoszone. GG!
Prześlij komentarz