08.VIII.2007
Hej, hej! Kope lat, moi polscy rodacy. Co tam u Was? Deszcz, tornada i rok szolny za 3 tygodnie? Bo tu slonce, cieply wiaterek i wakacje za 5 tygodni.
Sam nie wiem czy ostatnio cos sie dzialo ciekawego czy tez nie. Aurel juz wczoraj wyjechal. Poklocil sie z kims tam z pracy i juz go wywalili. Z tego co wiem, ciezko sie z nim pracowalo ale jako kolega (dla mnie) byl swietny. I nie ma on 38 lat tylko 47, moj blad. Co jeszcze... do kolezanki, Kasi, przyjechal chlopak. Norbert, taki smieszny, calkiem wporzadku koles. Chodzimy czasem razeml, pocwiczymy cos na dachu, ja mu pokaze cos kijem, on mi jakies dzwignie, rzuty etc. Tak aby zabic czas z jakims lukratywem... a Hidden mnie na cos tam namawia, co aktualnie rozwazam. Przyjechala jakas dziewczyna z Danii do pracy, co mi przypomnialo, ze juz 2 razy w zyciu tam bylem i chetnie bym z kims znajomym tam pojawil sie jeszcze raz; tak na 3 dni - do LEGOLANDU, HE HE. Pan Kolivakis (staff resources manager) wkurwia jeszcze bardziej, F'n'B (Food and Beverage) manager mimo tego, ze mial wczoraj 35 urodziny, lekko mnie wpienil gdy latalem z daniami dla prezydenta juz chuj wie czego (albo Kazach, albo Moldawia, sam nie wiem) w ta i z powrotem. Zawsze gdy jakis VIP jest, tancza wokol niego... no ale fakt, ze juz 2 noc pod rzad zostawil 100 euro napiwku ;) Czuje, ze napiwku sierpniowe beda wieksze niz lipcowe (184 euro). Wczoraj (7go) w jeden wieczor z napiwkow zgarnelismy 430 euro, wczoraj z jednej stacji (a mamy 3) 250 euro. GO ON, GO ON A KUPIE SOBIE COS FAJNEGO!
Jedno mnie troche zdziwilo... otoz fakt, ze im blizej do wylotu to mi _TROCHE_ smutniej. Zwiazalem sie z niektorymi ludzmi tu. Christian, Stefan, Jurgen (ktory mial ostatnio urodziny, o tym zaraz), Gudrun, Manos, Despina... no i ekipa kucharzy. Kurde, bardzo czesto sa jaja, sa wesole akcje a... przeciez jak wyjade juz ich wiecej nie zobacze, raczej :P Tzn z Christianem sie juz wstepnie umowilismy na jakies spotkanie po czasie ;) No coz, mimo tego, dalej skreslam dni i ciesze sie gdy jest 38, a nie 39 ;) Wiec - do zobaczenia wkrotce!
A o tych urodzinach Jurgena. Kurde, zajebiscie bylo. Otoz mialem nastepnego dnia na 8:30 i 8 godzin pracy pod rzad. Siedzimy pod koniec pracy w niedziele (po polnocy), wpada kawalek tortu dla Jurgena, piosenka HAPPY BDAY TO YOU i jest wesolo. Mowia, ze jest impreza z tej okazji w Aligos (ta knajpa, w ktorej tanczylem z Tomsonem na stole, Marku). Mowie, ze nie bo przeciez mam na osma. Jurgen do mnie "Michael, I don't know what will you do, but you have to come." Odrazu zmienilem zdanie ;) Juz po 1 AM bylismy tam z grupka polakow. Ogolnie stypa byla na poczatku; piwko i gadanie, that's all. Potem wszyscy polacy poszli, zostal tylko moj zajebisty wspolokator Pawel i pojawili sie ludzie z urodzin Jurgena. Jakies toasty, tance, piosenki - impreza byla nasza, a w sumie to jego. Fajne uczucie gdy na jednej imprezie bawia sie: Polska, Niemcy, Austria, Monte Negro, Dania, Grecja, Slowacja, Francja. Zajebiste uczucie, szczegolnie po calym zyciu spedzonym w malym Swiebodzinie. Tak czy siak, nie ma to jak dom, prawda? ;) Do staff house'u wracalem przy wschodzie slonca, wzialem prysznic, zabilem troche czasu z muzyka i znowu do pracy. A po pracy zamiast spac, na plaze, pocwiczyc, do baru etc i... po 1AM spac. Niezly maraton.
A, i mam FINALLY swoj pokoj ;) Po 83 dniach dostalem swoje lokum, miazga!
To tyle, do zobaczenia!
_____________ (DOPISEK z 11-go SIERPINIA)______________
Troche spoznilem sie z notka, ale byl problem z internetem. Jedyne co dopisze, to to, ze zapierdol w robocie jest coraz wiekszy, ciezej o off'a, ludzie zajebisci, Stefan i Gudrun odeszli ;( [nie dziwie im sie] i tyle.
Spiritual Trips coming soon.
It's revolution, baby! It's revolution!
1 komentarz:
O_o
Prześlij komentarz